sobota, 4 grudnia 2010

Graffiti / Street Art z za wschodniej granicy.

Podróżując często na Ukrainę dziwne było by to gdybym nie zwracał uwagi na tamtejszą scenę graffiti czy street artu. Śledzę ją już od dłuższego czasu. Nieraz często właśnie to było jednym z głównych powodów zachęcających mnie do wyjazdu w tamte strony, okolice Lwowa należące niegdyś do Polski. Poznałem tam wielu ciekawych ludzi, z którymi miałem okazję wykonać wspólne prace, wymienić się "Kanvasami". To właśnie oni pokazali mi jeszcze więcej ciekawych miejsc i ukazali mi tamtejszą kulturę, sztukę ulicy bardziej od środka. Chciałem przedstawić trochę materiału fotograficznego, mojej fotodokumentacji murali znajdujących się we Lwowie.

















piątek, 3 grudnia 2010

Pan na literę "B"

Kim jest i co robi pan na literę "B" lub kim "Są" i co "Robią" każdy dobrze wie, dlatego też nie będę tego wyjaśniać. Warto poruszyć tutaj jednak temat filmu który jakiś czas temu ukazał się w polskich kinach, a nosi on mianowicie tytuł "Wyjście przez sklep z pamiątkami". Przytoczę tutaj pewien wartościowy artykuł:

"Exit Through The Gift Shop"


Ponoć. Stąpamy po niepewnym gruncie i pierwszy film Banksy'ego na pewno tego nie zmieni. Nie zobaczymy w nim twarzy artysty, nie dowiemy się, jak się nazywa, nie poznamy jego filozofii sztuki ani przyjaciół. Nie rozjaśni się żadna zagadka. Po obejrzeniu "Wyjścia przez sklep z pamiątkami" ciągle trudno rozstrzygnąć czy rzeczywiście etosowy artyści z undergroundu wyklęli go za zdradę ideałów, za zaprzedanie się mamonie; po prostu trudno zmierzyć ile w tym wszystkim zwały, a ile powagi.

Może jednak od początku, żeby nie gmatwać jeszcze bardziej tego, co i tak jest już mocno pogmatwane. Banksy nakręcił film. Nie jest to fabuła, ani dokument, ani fałszywy dokument. Coś pomiędzy, a raczej coś nowego. Banksy jest jednym z jego narratorów, bohaterów, tematów. Siedzi na krześle w otoczeniu swoich prac, na głowie ma kaptur i coś jeszcze, coś co przysłania bezpośrednio jego twarz – jest tak jakby komunikowała się z nami czarna dziura, może otchłań. Jest zadowolony, opowiada o szalonym Francuzie, który najpierw dorobił się na handlu ubraniami, a potem postanowił zostać wideo-kronikarzem street artu. Pojawiają się najważniejsze postacie ruchu, ich najważniejsze prace, Francuz zaczyna sam opowiadać: o tym, jak nie może rozstać się z kamerą, o tym, jak nie może złapać Banksy'ego, wreszcie, o tym, jak sam postanawia zostać artystą. Thierry Guetta, bo tak się nazywa rzeczony Francuz, wygląda i zachowuje się, jak żart, ale tak naprawdę ciężko powiedzieć czy rzeczywiście jest tylko żartem, wymysłem Banksy'ego, narzędziem do skompromitowania współczesnego obiegu sztuki, w którym nawet najgorszy bubel może uzyskać poklask tłumów, czy może jednak to prawdziwa postać. Śmiem wątpić, ale pewności nie mam. I właśnie to jest w "Wyjściu przez sklep z pamiątkami" najciekawsze – niepewność, konfuzja, nieporządek.

Oczywiście, dużą wartością filmu są obrazki, dzięki którym możemy poznać twórców zaangażowanych w street art., podglądnąć to, jak pracują, jak przechwytują marki, przejmują swoimi pracami świat (kapitalne prace namalowane przez Banksy'ego na murze izraelsko-palestyńskim). Oczywiście, fascynujące są w "Wyjściu przez sklep z pamiątkami" akcje Banksy'ego, na które patrzymy, jak choćby umieszczenie nadmuchanego więźnia Guantanamo w Disneylandzie. Największe wrażenie robi jednak sama ucieczka Banksy'ego, który w kinie, tak jak w sferze publicznej, miesza szyki, przestawia znaki, pokazuje rzeczy w innym świetle, pod innym kątem. Piętrzy iluzje, ciągle kłamie, a przecież mówi prawdę, choćby taką, że coraz łatwiej nas ogłupić, bo jesteśmy zbyt zajęci sobą, by uważnie patrzeć i samodzielnie myśleć.

Autor:Jakub Socha






Miejsce źródłem inspiracji - ciąg dalszy.

Kontynuuję temat wzbogacając go o kolejne zdjęcia tekstur i miejsc.
















Miejsce źródłem inspiracji - DLACZEGO ???

Dzień dobry ;) Co prawda za oknem od ponad tygodnia mróz i zima daje ostro się we znaki, ale byłem troszkę szybszy i udało mi się jeszcze wykorzystać ostatnie dni słońca i ciepła. Wyruszyłem wtedy na spacer po Katowicach w poszukiwaniu różnych miejsc, które mogły by posłużyć jako pewna inspiracja w przygotowywaniu projektów, lub jako miejsca realizacji gotowych już pomysłów. Zwracałem głownie uwagę na ściany, budynki, miejsca opuszczone lub takie które uległy z czasem zaniedbaniu, zniszczeniu lub czynnikom naturalnym jakimi sprytnie manewruje przyroda. Są one zlokalizowane w centrum w okolicach dworca oraz w pobliżu linii kolejowej. Wzrok mój często przyciągały charakter i tekstura ściany, jej kolor oraz otoczenie w jakim się znajduje. Chciałbym aby to właśnie miejsca w dużej mierze nadawały sens powstałym na betonie, cegle streetartowym ilustracjom i tworzyły wspólną zgraną całość. Nie chciałbym doprowadzić do sytuacji, w której wykonane przeze mnie obrazy będą całkowicie odmienne i obce, chyba że będzie to celowy zabieg poparty odpowiednimi argumentami DLACZEGO ???